INFORMACJE O BLOGU

Handluj z tym!

Klubi Sportiv Skënderbeu Korçë

Kategoria Superiore

Albania, 2020/2021

Ten manifest użytkownika Kurpiu przeczytało już 1570 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 0 z nich.

MÓJ BLOG

         Blisko 15 miesięcy temu ukazała się ostatnia część „Ligi Mistrzów dla każdego!”, w której to przejąłem najsilniejszy klub piłkarski w Albanii – Skenderbeu Korcza. Po awansie do Champions League w Bośni i Kazachstanie pozostało mi wykonanie tego samego w trzech kolejnych krajach. Założyłem sobie bowiem, że tyle przedstawicieli małych federacji wprowadzę do piłkarskiej elity. Czas najwyższy więc na kontynuację tej historii. Pewnie nie mogliście spać po nocach czy coś…


           
             Zapewne nie pamiętacie, ale przejąłem Skenderbeu w przerwie zimowej, gdy mój klub zajmował ósmą pozycję w lidze, tuż nad strefą spadkową, w której to nie znajdowaliśmy się tylko dlatego, gdyż mieliśmy lepszy bilans bramkowy od Terebuni. Do lidera traciliśmy aż 16 punktów, lecz na wiosnę zdołaliśmy zmniejszyć tę stratę do 6 oczek. Co nam to dało? Czwartą lokatę, która nie dawała nam nawet gry w Lidze Europejskiej. Na szczęście nadal pozostawaliśmy w walce o puchar krajowy, i po wyeliminowaniu trzecioligowca i drugoligowca w finale pokonaliśmy Kukesi i mieliśmy okazję do zdobycia kilku punktów w europejskim rankingu przed przyszłą walką o fazę grupową LM.


           
            W sezonie 2019/2020 musiałem zadowolić się pucharem pocieszenia. W telegraficznym skrócie opiszę jak nam w niej poszło. Skenderbeu grało już w fazie grupowej tych rozgrywek w tym wirtualnym świecie dwukrotnie, lecz nie byli w stanie wyjść z grupy. W pierwszej rundzie, czyli na początku lipca mierzyliśmy się w dwumeczu z ekipą Piunik Erywań – goście totalnie do ogrania. W domowym starciu pokonaliśmy rywali 2:1, a w rewanżu straciliśmy zwycięstwo w ostatnich minutach. Mimo wszystko 4:3 dało nam przepustkę do drugiej rundy, gdzie los sparował nas z Hajdukiem Split – rywal w naszym zasięgu. Z tygodnia na tydzień drużyna wyglądała coraz lepiej, co udowodniła w pierwszym, domowym starciu, w którym nie daliśmy gościom żadnych szans. Wygrana 3:1 postawiła nas w korzystnej sytuacji przed wyjazdem do Splitu. W mieście, w którym kręcono Grę o Tron nie doszło jednak do żadnych zaskakujących wydarzeń i po bramkach Kehliego (strzelał dotychczas we wszystkich starciach w Europie) i Bashy ograliśmy Chorwatów 2:1, czyli 5:2 w dwumeczu – meldujemy się w trzeciej rundzie.


            
             W losowaniu wyraźnie dopisało nam szczęście, i zamiast wielkich firm trafiliśmy na dziwną ekipę Odd, w moim mniemaniu drużyna słabsza od naszego poprzedniego rywala. W naszej niezdobytej jak dotąd twierdzy pewnie pokonaliśmy Norwegów 4:0 i losy tej rywalizacji wydawały się przesądzone. Wydawało się, gdyż na wyjeździe straciliśmy pięć bramek! Na całe szczęście Fabio Hoxha i Sami Kehli zapewnili nam awans do ostatniej rundy eliminacyjnej, gdzie czekał na nas sensacyjny pogromca West Hamu – Grasshoppers. Do jeszcze większej sensacji doszło na naszym stadionie, gdzie dokonaliśmy egzekucji8:0! W rewanżu co prawda przegraliśmy 0:2, ale nikogo to już nie obchodziło – weszliśmy do fazy grupowej Ligi Europejskiej.



            To dało nam solidny zastrzyk finansowy, z którego skorzystałem przed startem następnego sezonu, kompletując skład na eliminacje Ligi Mistrzów – bo tak, nie powinno być niespodzianką to, że wygraliśmy rozgrywki ligowe i odzyskaliśmy tytuł mistrzowski – ale o tym później.



               W fazie grupowej LE trafiliśmy na kolejna ekipę ze Szwajcarii – Zurich, jak również na Stuttgart i Metalist. W trakcie tych sześciu spotkań mogliśmy zaobserwować kompletnie dwa różne zespoły z Korczy – niepokonanych na własnym stadionie oraz nieporadnych na wyjeździe. Siedem punktów, po domowych wygranych z Zurychem i Stuttgartem i typowo FMowy remis na korzyść Metalistu, oraz zaledwie jedno oczko zdobyte na obcych terenach (w Charkowie) dało nam w sumie 8 oczek, czyli zbyt małą liczbę by na wiosnę zameldować się w fazie pucharowej. Te 12 spotkań w Europie miało być jednak tylko przystawką przed głównym daniem – eliminacjami do Champions League.
          Zanim jednak opiszę eliminacje w sezonie 2020/2021 muszę jeszcze wspomnieć o drużynach, które o upragnioną Ligę Mistrzów walczyły rok wcześniej. W pierwszej rundzie awans wywalczyły ekipy z Litwy, Walii, Malty i Luksemburgu. Wszystkie te zespoły już w kolejnej rundzie pożegnały się z marzeniami, tak samo jak mistrz Albanii Vllaznia oraz moja poprzednia drużyna – Astana (po porażce w Maccabi). W trzeciej fazie odpadł NK Travnik (z Olympiakosem), ale także Kopenhaga i Sparta Praga, a w grze nadal liczyła się Legia, która w tym świecie nadal nie wywalczyła awansu do fazy grupowej. Czy im się to w końcu udało (w 2020 roku) – NIE! Za silny okazał się Red Bull Salzburg. Stawkę uzupełniły zespoły Olympiakosu, Basel, Celtic i Crvena Zvezdna, więc żadna nowa federacja nie doczekała się swojego przedstawiciela w najważniejszych klubowych rozgrywkach na starym kontynencie.
 
Eliminacje do Ligi Mistrzów 2020/2021
                W pierwszej rundzie eliminacyjnej swych rywali pokonali TNS, Żalgris, Dudelange i Shamrock Rovers. My swoją przygodę rozpoczęliśmy w drugiej rundzie, gdzie już na starcie wylosowano nam mojego poprzedniego pracodawcę – Astanę! Legia mierzyła się z Litwinami a NK Travnik z Rabotniczkami (Macedonia).
              Przed tym sezonem nie mogłem ściągnąć wielu piłkarzy, gdyż i tak miałem już zbyt dużo graczy z zagranicy (w lidze na boisku może znajdować się tylko czterech graczy bez albańskiego obywatelstwa). Postanowiłem więc rzucić sidła na krajowych graczy, którym kończyły się kontrakty w zagranicznych klubach. Musiałem ich skusić kosmicznymi jak na naszą ligę tygodniówkami, mimo, że kompletnie na taką kasę nie zasługiwali. Przede wszystkim musiałem wzmocnić środek pola, tak więc przyszli panowie Gjino, Gjini i Taipi. Dodatkowo wzmocniłem obronę Allą i Muskajem, a z wypożyczenia wrócił Santos, który bardzo rozwinął się w poprzednim sezonie. Nie mogłem się jednak powstrzymać i musiałem zakontraktować takich graczy jak Ze, Tiago, Silva i Carlos Szewczyk, których już miałem na celowniku za czasów prowadzenia Astany. Wszyscy Ci gracze przyszli za darmo – czy tak się buduje zespół na Ligę Mistrzów? Dwa razy się już udało. W tej sytuacji musiałem się pożegnać z irlandzkim bramkarzem Bossinem, ukraińskim stoperem Matushevskim, gruzińskim lewym obrońcą Kimadze, środkowym pomocnikiem Pele oraz brazylijskim skrzydłowym Jose Geilsonem, na którym udało się nawet całkiem ładnie zarobić. Bilans cudzoziemców został więc zachowany – miałem ich nadal ośmiu.
 
Druga Runda Eliminacji:
              Komplet widzów (12000) zasiadło na naszym stadionie, by obejrzeć potyczkę z Astaną. W składzie gości prowadzonych przez mojego byłego kapitana drużyny – Bordacheva znalazło się jeszcze kilku moich dobrych znajomych, których sprowadziłem do Kazachstanu – Joppen, Anele, Neuton, Goana oraz Muriqui a także Kazachowie Karabalin, Engel, Olzhgalev i Nuserbaev. Jedyną nową postacią w wyjściowej jedenastce był bramkarz Aplysbay, który przybył z Kajratu przed sezonem za grosze. Nawet na 9 minut wszedł grający menedżer Bordachev! My z kolei wybiegliśmy w swoim standardowym ustawieniu 4-2-3-1 z trzema nowymi nabytkami – Albi Allą, Gjinim i Silvą. Po ciężkiej kontuzji wrócił pierwszy bramkarz Teqja. W wyjściowej 11-tce znalazło się więc sześciu graczy krajowych i pięciu graczy z zagranicy – takie same proporcje jak w obecnej Astanie, lecz znacznie lepsze niż w mojej Astanie, gdy korzystałem przeważnie tylko z Nuserbayeva. W pierwszej połowie mieliśmy znaczną przewagę nad Kazachami, lecz nie potrafiliśmy tego udokumentować bramka. Tuż po zmianie stron Sami Kehli dał nam jednak upragnioną bramkę. Radość nie trwała długo, gdyż w 53 minucie Silva ujrzał drugą, żółta kartkę i kończyliśmy mecz w 10-tkę. Wtedy inicjatywę przejęła Astana, lecz to my zdobyliśmy drugie trafienie po szybkiej kontrze wykończonej przez naszego snajpera Kame2:0 to niezła zaliczka przed wyjazdem do Azji.



                  W rewanżu muszę poradzić sobie bez Silvy, więc jego miejsce zajmuje Taipi. Dodatkowo drobnego urazu przed meczem doznał Bilinha, więc zmuszony zostałem do dokonania kolejnej zmiany – od pierwszej minuty wybiegł Bekim Dema, ale nie grał na 10-tce jak Brazylijczyk, lecz był cofnięty do linii obok Taipy i Gjiniego. W siódmej minucie zdołaliśmy zdobyć DWIE bramki – uczynił to zarówno Dema i Kame i w dwumeczu było 4:0! Astana na zdobycie wyrównania w spotkaniu potrzebowała 2 minut – w 38 minucie strzelił Gubaydullin (napastnik ze szkółki Astany) a po 60 sekundach to samo uczynił Nuserbayev. Po zmianie stron Tanat z jedenastki strzelił na 3:2 dla Kazachów, lecz do awansu potrzebowali kolejnych dwóch trafień – nierealne. Kropkę nad i w sprawie awansu postawił Kame, strzelając na 3:3 a honorowe trafienie dla Astany zanotował jeszcze Gubaydullin i pomimo porażki w tym starciu (4:3), to my awansowaliśmy do III rundy.



               W tej rundzie doszło do kilku niespodzianek. Uczestnik Ligi Mistrzów Diła przegrała z walijskim TNSem, APOEL przegrał z Neftchi Baku a Legia pokonała Żalgiris.
 


Trzecia Runda Eliminacji:
            Poprzeczka powędrowała wyżej – Dinamo Zagrzeb. Potrafiłem już w tej karierze pokonać Chorwatów w trzecim sezonie w NK Travniku, a od tego czasu drużyna ta wydawała się być słabszą. Ja z kolei dysponowałem lepszą ekipą, niż w sezonie 2016/2017. Do składu wrócił Bilinha a debiut zanotował prawoskrzydłowy Ze. Kto został bohaterem tego spotkania? Solidnym kandydatem mógłby być Bilinha, który zanotował trzy asysty, lecz przyćmił go stoper Leonel Kostenwein, który wykorzystał trzy wrzutki Brazylijczyka z rzutów rożnych i zanotował hat-tricka! Tak, obrońca zdobył trzy identyczne bramki w tym spotkaniu! Ostatecznie dało nam to skromna wygraną 3:2, bo Perić i Albańczyk Cekici znaleźli sposób na pokonanie Teqji. W rewanżu może być ciężko pomyślałem…
 


            Lecz zupełnie tak nie było! W Zagrzebiu pokonujemy rywala 3:0 po trafieniach Kame, Bilinhi i Kostenweina i czeka nas ostatnia przeszkoda do pokonania!
 


               W tej rundzie odpadł niestety NK Travnik po porażce z FC Basel a Legia pokonała Ludogorec. Wśród naszych potencjalnych rywali znalazły się następujące drużyny: Steaua Bukareszt, FC Basel, Sparta Praga, Red Bull Salzburg i Olympiakos Pireus.



Czwarta Runda Eliminacji:
            Legia trafiła na Greków, tak więc sen o Lidze Mistrzów znów trzeba było odłożyć na kolejne lata. Osobiście chciałem zostać sparowany z mistrzem Czech, lecz oni mierzyli się z Malmo. Ja z kolei dostałem szansę na pomszczenie mojego byłego klubu – NK Travnik, tak więc Skenderbeu w drodze do fazy grupowej Ligi Mistrzów musiało pokonać FC Basel!
            W ekipie mistrza Szwajcarii znajdowało się kilka ciekawych nazwisk, takich jak Domagoj Vida, Marouane Fallaini czy Nuri Sahin. My z kolei mamy Kostenweina i już w pierwszej minucie zdobył dla nas bramkę! To piąte trafienie naszego stopera w tych eliminacjach. Do przerwy niestety tracimy dwie bramki (Simic i Sio) i musimy po zmianie stron odrabiać wynik. Robimy to w fenomenalnym stylu – 57 minuta i … szóste trafienie Kostenweina! 76 minuta i wychodzimy na prowadzenia po trafieniu Kame. 83 minuta i Bilinha daje nam kolejny powód do radości a po 60 sekundach pada kolejny cios w wykonaniu Kame – z wyniku 1:2 doprowadzamy do 5:2 w 27 minut! Jakim cudem na tym meczu nie było kompletu widzów?



            W rewanżu nareszcie może zadebiutować Argentyńczyk Carlos Szewczyk. Miałem spore problemy ze skrzydłami w tych eliminacjach, zarówno Ze jak i Szewczyk nie mogli grać we wszystkich starciach. Ze wyzdrowiał na dwa spotkania by doznał kolejnej koszmarnej kontuzji, która wyeliminowała go przed dwumeczem ze Szwajcarami na 9 miesięcy. Z kolei Szewczyk wyzdrowiał tuż przed tym meczem i zastąpił Brazylijczyka.
            Jak wyglądała sytuacja przed meczem? Basel musiało strzelić nam co najmniej trzy bramki by wejść do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ta sztuka im się udała – dokonali tego Micha, Fellaini oraz Gjokaj (tak, mój stoper strzelił swojaka). Szwajcarzy przy trzech bramkach musieli jednak zachować czyste konto, a tego im się nie udało wykonać, bo już w 5 minucie Vaclika pokonał Kehli. Tak więc to mistrz Albanii Skenderbeu Korcza awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów!


 
             Po Travniku i Astanie do tych elitarnych rozgrywek wszedł również klub z Korczy!



            Jak tam sobie poradził? Czy poprawię swój bilans z fazy grupowej (0-1-11)? Kto będzie naszym rywalem w grupie? Do jakiego klubu odejdę po Skenderbeu?
O tym w następnym manifeście… może będzie szybciej niż za 15 miesięcy.

ZDANIEM CZYTELNIKÓW CM REVOLUTION

Możliwość komentowania tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Nie masz konta? Zarejestruj się.

Drogi Rewolucjonisto, prosimy o przestrzeganie regulaminu i zapoznanie się z FAQ

REKLAMA

Reklama

Zobacz także

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 60 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update 2016 Jedyny w Polsce dodatek do FM 2016 umożliwiający grę w II, III, IV oraz V lidze!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
FM 2016 Revolution Update Aktualizacje składów do FM 2016, ze szczególną myślą o polskich graczach.
Talenty do FM 2016 Znajdziesz u nas ponad 300 nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
FM 2017 - co już o nim wiemy? Pierwsze spekulacje i przecieki na temat nowej gry Sports Interactive.
Copyright © 2002-2017 by FM Revolution